Rano tabletka na ból głowy, w południe druga, wieczorem gorąca saszetka na przeziębienie. Znasz ten schemat? Ja liczę wtedy paracetamol ze wszystkich opakowań razem, do jednego limitu 4 g na dobę dla dorosłego. Osiem tabletek po 500 mg to już cały limit, a dwie wieczorne saszetki podbijają sumę do 6 g.
Saszetka, tabletka, syrop. Trzy nazwy, ta sama substancja
Leki na przeziębienie sprzedaje się pod chwytliwymi nazwami, a skład trafia drobnym drukiem na bok pudełka. Paracetamol jest tymczasem w saszetkach na katar i gorączkę, w tabletkach z kofeiną, a nawet w preparatach, które mają pomóc zasnąć w czasie infekcji. Jedna saszetka zawiera zwykle od 500 do 1000 mg tej substancji.
To nie jest problem wydumany. W amerykańskim badaniu z udziałem 500 dorosłych aż 46 proc. osób przyznało, że łączy leki w sposób, który kończy się przekroczeniem dopuszczalnej dawki. Ulotki mówią jasno: nie bierze się jednocześnie kilku preparatów z tą samą substancją czynną.
Jak znaleźć paracetamol na opakowaniu?
Zanim wsypię saszetkę do kubka, odwracam pudełko i szukam rubryki z substancją czynną. Interesuje mnie jedno słowo i liczba miligramów obok niego. Nazwa handlowa niewiele mi mówi, bo dwa zupełnie różnie brzmiące leki mogą mieć ten sam składnik.
Uważam też na leki przywiezione z zagranicy. W USA i Kanadzie paracetamol nazywa się acetaminofen, w skrócie APAP. To ta sama substancja i liczy się do tego samego limitu.
Liczę sumę z całego dnia
Limit 4 g na dobę dotyczy dorosłych ważących ponad 50 kg i obejmuje wszystko, co wzięło się od rana do nocy. Część producentów profilaktycznie podaje niższy pułap, 3 g. Dlatego trzymam się ulotki konkretnego leku, a nie ogólnej zasady zapamiętanej z reklamy.
Przy każdej kolejnej dawce sprawdzam trzy rzeczy:
- Ile miligramów ma jedna porcja, czyli tabletka, saszetka albo miarka syropu.
- Ile takich porcji wzięłam od rana, ze wszystkich opakowań razem.
- Kiedy była ostatnia dawka, bo między kolejnymi muszą minąć co najmniej 4 godziny.
Przykład z typowego dnia choroby: po dwie tabletki 500 mg rano, w południe, po południu i przed snem to osiem sztuk, czyli równe 4 g. Jeśli wieczorem dołożę jeszcze dwie saszetki po 1000 mg, dobowa suma rośnie do 6 g, choć każde opakowanie z osobna wyglądało niewinnie.
Dlaczego wątroba płaci za nadwyżkę?
Większość paracetamolu, około 80–90 proc., wątroba przerabia bezpiecznie na związki wydalane z moczem. Mniejsza część, 5–15 proc., trafia do enzymu CYP2E1 i zamienia się w toksyczny metabolit NAPQI. Przy rozsądnych dawkach unieszkodliwia go glutation, silny przeciwutleniacz.
Gdy leku jest za dużo, zapasy glutationu się kończą. Wolny NAPQI uszkadza wtedy białka i mitochondria komórek wątroby, co grozi ostrą niewydolnością narządu. Nawet sama górna granica jest dla wątroby wyzwaniem: u 40 proc. zdrowych dorosłych, którzy przez 14 dni brali po 4 g dziennie, aktywność enzymu ALT wzrosła ponad trzykrotnie. Po odstawieniu leku zmiany się cofały.
Kiedy limit jest niższy niż 4 g
U osób lżejszych, chorujących na wątrobę albo mających zespół Gilberta bezpieczny pułap wynosi 2 g na dobę, a ustala się go z lekarzem. Niższy limit obowiązuje też przy wyniszczeniu i odwodnieniu, bo wątrobie brakuje wtedy zapasów potrzebnych do bezpiecznego rozkładu leku. Kilka dni słabszego apetytu podczas infekcji nie oznacza jednak takiego zagrożenia przy standardowym dawkowaniu.
Osobna sprawa to alkohol. Regularne picie dużych ilości potrafi nawet podwoić ilość enzymu CYP2E1, więc paracetamol szybciej zamienia się w NAPQI. U takich osób maksymalna dawka to 2 g na dobę, z przerwą co najmniej 8 godzin.
Gdy podejrzewam, że dawka mogła być toksyczna, nie czekam na objawy. Przez pierwszą dobę często nic się nie dzieje albo pojawiają się tylko nudności, a potem przychodzi pozorna poprawa, choć enzymy wątrobowe właśnie rosną. W takiej sytuacji trzeba od razu jechać na SOR.