Tej nocy cofamy zegarki, ale godzina snu więcej to mit. Śpimy dłużej o 33–38 minut

Pola Kubiak .

24 października 2026

Analogowy budzik na nocnej szafce w półmroku sypialni
Spis treści

Liczysz na to, że po jesiennej zmianie czasu wyśpisz się za cały tydzień? O 3:00 w nocy cofamy zegarki na 2:00, ale dodatkowa godzina snu to w dużej mierze złudzenie. Analiza snu blisko 12 tys. osób pokazała, że po tej zmianie śpimy dłużej średnio tylko o 33–38 minut.

Godzina na zegarku to nie godzina w łóżku

Na papierze wszystko się zgadza. Wskazówki wracają z 3:00 na 2:00, doba wydłuża się o 60 minut, więc spodziewamy się, że cała ta nadwyżka trafi na konto snu. Sama co roku planowałam ten poranek jak mały prezent: bez budzika, z kawą wypitą później niż zwykle.

Tyle że ciało nie patrzy na zegar w kuchni. Kieruje się własnym rytmem, ustawionym przez światło i przyzwyczajenia z poprzednich tygodni. Dlatego w pierwszą noc po zmianie wiele osób zasypia wcześniej, niż zamierzało, albo otwiera oczy przed czasem i już nie może zasnąć.

Ile naprawdę zyskujemy jesienią, a ile tracimy wiosną?

Wyniki analizy snu blisko 12 tys. osób są dość bezlitosne. Jesienią, kiedy teoretycznie dostajemy dodatkowe 60 minut, realnie śpimy średnio o 33–38 minut dłużej. Mniej więcej połowa obiecanej godziny po prostu przepada.

Wiosną mechanizm działa w drugą stronę i jest znacznie mniej łaskawy. Gdy przesuwamy wskazówki do przodu, śpimy o 61–65 minut krócej. Strata jest więc pełna, a nawet odrobinę większa niż godzina zabrana przez zegar.

Ta asymetria dobrze tłumaczy, czemu jesienna zmiana wydaje się łagodniejsza, a mimo to po niej też potrafimy czuć się rozbici. Zysk jest o połowę mniejszy, niż zakładamy, a organizm i tak musi dopasować się do nowych godzin.

Dlaczego organizm nie bierze całej godziny?

Winowajcą jest zegar biologiczny. To on, a nie telefon na szafce, decyduje, kiedy robimy się senni i kiedy się budzimy. Najważniejszą wskazówką jest dla niego światło słoneczne, a ono następnego ranka pojawi się dokładnie wtedy, kiedy pojawiłoby się bez żadnego przestawiania zegarków.

Zmieniamy więc tylko cyfry na wyświetlaczu. Rytm dobowy przestawia się wolniej i potrzebuje na to czasu. W praktyce budzimy się „po staremu”, czyli według nowego czasu wcześniej, a dodatkowe minuty zostają niewykorzystane.

Znam to z własnego łóżka: po zeszłorocznej zmianie byłam pewna, że prześpię do późna, a obudziłam się sama, zanim zrobiło się jasno, i leżałam, licząc minuty. Nie było w tym nic dziwnego, organizm po prostu trzymał się swojego planu.

Kto odczuje zmianę najmocniej

Nie każdy przejdzie przez noc po zmianie czasu tak samo. Rozregulowany rytm najczęściej daje o sobie znać przejściowym zmęczeniem, gorszym snem albo wcześniejszym budzeniem się. Najmocniej odczuwają to cztery grupy:

  • Seniorzy, dla których zmiana rytmu dnia bywa szczególnie odczuwalna, nawet jeśli chodzi tylko o godzinę.
  • Rodzice małych dzieci, bo maluch nie wie o zmianie czasu i obudzi się o swojej zwykłej porze, czyli według zegarka wcześniej.
  • Pracownicy zmianowi, których rytm i tak jest wystawiony na próbę przez nieregularne godziny pracy.
  • Osoby, które już wcześniej źle sypiały, bo u nich każde przesunięcie rytmu łatwo pogłębia kłopot.

Jeśli należysz do którejś z tych grup, nie nastawiaj się na odespanie zaległości w noc zmiany czasu. Lepiej potraktować dzień po zmianie jako przejściowy i nie planować na niego niczego, co wymaga pełnej formy. Skoro zegar biologiczny słucha światła, warto też rano wyjść na dwór i dać mu jasny znak, która jest godzina.

Źródło:

[1]

https://www.ofeminin.pl/swiat-kobiet/to-dla-nas-wazne/zmiana-czasu-nie-dziala-tak-jak-myslimy-zyskujemy-tylko-pol-godziny/pv6k6wz

Oceń artykuł

Średnia: 0.0 / 5 · 0 ocen

Tagi

zmiana czasu czas zimowy sen zegar biologiczny
Autor Pola Kubiak
Pola Kubiak
Nazywam się Pola Kubiak i od 4 lat zajmuję się tematyką zdrowia. Moja przygoda z tą dziedziną zaczęła się z osobistego zainteresowania zdrowym stylem życia oraz chęcią zrozumienia, jak różne czynniki wpływają na nasze samopoczucie. Lubię dzielić się wiedzą na temat zdrowego odżywiania, aktywności fizycznej oraz psychologii zdrowia, starając się uprościć złożone zagadnienia i dostarczyć czytelnikom przystępnych informacji. W mojej pracy kładę duży nacisk na rzetelność źródeł i aktualność danych. Regularnie śledzę najnowsze badania oraz trendy w dziedzinie zdrowia, aby móc dostarczać treści, które są zarówno użyteczne, jak i zrozumiałe. Moim celem jest wspieranie czytelników w podejmowaniu świadomych decyzji dotyczących ich zdrowia oraz inspirowanie ich do wprowadzania pozytywnych zmian w życiu.
Komentarze (0)
Dodaj komentarz