Stoisz przed półką z napojami roślinnymi i sięgasz po karton owsianego? Obróć go i poszukaj w składzie E407 albo słowa „karagen”. W randomizowanym badaniu z placebo już po 14 dniach jedzenia tego zagęstnika w ilościach typowych dla zachodniej diety u zdrowych młodych mężczyzn rosła przepuszczalność jelita cienkiego. Ja taki karton odkładam.
Gdzie na półce kryje się E407
Karagen to polisacharyd z czerwonych krasnorostów morskich. Producenci go lubią, bo pilnuje tekstury: napój nie rozwarstwia się w kartonie, deser nie puszcza wody, a lody są gładkie. Dlatego trafia do produktów, w których mało kto by go szukał. Sama zdziwiłam się, gdy znalazłam go w składzie parówek.
Na zakupach zaglądam przede wszystkim do etykiet tych produktów:
- napoje roślinne, czyli owsiane, migdałowe i sojowe, w których karagen działa jako stabilizator,
- jogurty smakowe i desery mleczne, a także lody,
- parówki, szynki i inne przetwory mięsne, w których karagen wiąże wodę, więc wyrób jest cięższy i bardziej soczysty,
- gotowe sosy, dressingi i dipy.
Jak czytać etykietę i co wybrać zamiast?
Na opakowaniu dodatek występuje jako E407 albo pod nazwą karagen. Zwykle stoi w środku lub pod koniec listy składników, obok słów „stabilizator” czy „substancja zagęszczająca”. Kto czyta tylko pierwszą linijkę, łatwo go przeoczy.
Moja zasada jest prosta: z dwóch podobnych produktów biorę ten z krótszym składem. W napoju roślinnym szukam takiego, w którym poza bazą i wodą jest niewiele więcej. Jeśli taki napój się rozwarstwi, wystarczy potrząsnąć kartonem przed nalaniem. Zamiast jogurtu smakowego kupuję naturalny i sama dodaję owoce, a sos do sałatki robię z oliwy i soku z cytryny.
Nie trzeba wyrzucać z lodówki wszystkiego, co ma E407. Eksperci podkreślają, że pojedynczy produkt z karagenem nie zniszczy bariery jelitowej z dnia na dzień. Liczy się suma, czyli kilka przetworzonych rzeczy dziennie, dzień po dniu.
Co sprawdzili naukowcy z Tybingi
Badanie przeprowadziły Niemieckie Centrum Badań nad Cukrzycą (DZD) i Uniwersytet w Tybindze, a wyniki ukazały się w czasopiśmie BMC Medicine. Była to próba podwójnie zaślepiona, randomizowana i kontrolowana placebo. Oznacza to, że ani uczestnicy, ani badacze nie wiedzieli, kto dostaje karagen.
Przez dwa tygodnie część zdrowych, młodych mężczyzn z prawidłowym BMI przyjmowała karagen w ilości odpowiadającej mniej więcej 2–3 standardowym porcjom żywności przetworzonej. Pozostali dostawali obojętną substancję. Po 14 dniach w grupie z E407 przepuszczalność nabłonka jelita cienkiego wyraźnie wzrosła.
Dlaczego to ważne? Komórki nabłonka jelita łączą się tak zwanymi ścisłymi złączami. Przepuszczają aminokwasy, witaminy i minerały, a zatrzymują fragmenty niestrawionego jedzenia i bakteryjne endotoksyny, na przykład LPS. Gdy złącza słabną, część tych cząstek przedostaje się do krwi i uruchamia w organizmie reakcję zapalną.
Badacze zauważyli też wskaźniki sugerujące spadek wrażliwości tkanek na insulinę. Był on wyraźniejszy u uczestników z większą ilością tkanki tłuszczowej. Przewlekły stan zapalny o niskim natężeniu sprzyja insulinooporności i cukrzycy typu 2.
Czego to badanie jeszcze nie przesądza
To badanie ma swoje ograniczenia. Uczestnikami byli wyłącznie zdrowi, młodzi mężczyźni, więc nie wiadomo, czy u kobiet, dzieci albo osób starszych efekt wyglądałby tak samo. Dwa tygodnie to krótki czas. Wynik nie mówi więc, co dzieje się po latach jedzenia produktów z karagenem.
Karagen pozostaje dodatkiem dopuszczonym do obrotu przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA). Nowe jest to, że wcześniejsze zastrzeżenia opierały się głównie na badaniach na zwierzętach i hodowlach komórkowych, a tym razem zmiany zmierzono u ludzi. Dla mnie to wystarczający powód, żeby przy napoju roślinnym, który piję codziennie, odwrócić karton i wybrać ten bez E407.